Cała prawda o gruszkach. Część II

To teraz może trochę o pracy.
Jak wspominałem nie była aż tak ciężka jak myślałem. Na drugi dzień oczywiście zakwasy były, ale jakiś innych problemów specjalnie nie odnotowałem. Wymagano od nas zapełnienia w 2h skrzyni mieszczącej 400kg gruszek lub 360kg jabłek. Zadanie do wykonania bez problemu,jeśli się ma odpowiednie drzewka (najszybciej udało mi się samemu w 1h15m zapełnić cała skrzynię). Problem polegał na tym, że ta norma obowiązywała zawsze, niezależnie czy to były roczne drzewka z paroma owocami, czy młode, kilkuletnie obsypane jak choinka bombkami, czy też stare wielkie rozłożyste drzewa. No ale przeważnie się jakoś tą normę wyrabiało. Czasem trochę ponad, czasem trochę za mało, ale nie licząc paru małych wpadek byli podobno z nas zadowoleni. Przy zbieraniu owoców trzeba zwracać uwagę głownie na to, czy oderwaliśmy je z ogonkiem, czy nie maja robaków i dziur i żeby delikatnie wysypać je z koszyka do skrzyni. Po pewnym czasie robi się to nudne, ale jak jest dużo sadów i różnych owoców to zawsze jakieś urozmaicenie. Chociaż ostatnie dni były już ciężkie, bo nikomu się nie chciało.

Parę fotek z sadu:

Cała prawda o gruszkach. Część I

W poniedziałek (tj. 17.09) wróciłem z miesięcznego pobytu w Holandii, podczas którego pracowałem zbierając owoce. W tych kolejnych, krótkich zdaniach chce ujawnić całą prawdę o wakacyjnej pracy w holenderskich sadach. Otóż w holenderskich sadach zajebiście jest ;). Jedne z fajniejszych wakacji w moim życiu. Przygoda, niezbyt ciężka praca, ładna okolice, morze o rzut kamieniem, i urokliwa, choć nużąco płaska Holandia.
Cztery tygodnie spędziłem w okolicy Goes, dokładniej w “Ellewoutsdijk”

Pojechaliśmy tam w 8 osób. Podróż autokarem nie była aż tak męcząca jak myślałem (w końcu to około 18h).

dream team Skład od lewej: Karolina, Maciek, Paweł, Lecho, Piotrek, Łukasz no i ja. I najważniejsza A. która robiła za fotografa :)
Wyczłapaliśmy w Bredzie z autokaru, szybko na pociąg i jesteśmy w Goes (pociągi w Holandii jeżdżą podobno średnio 120-140km/h).
Chwile czekania na dworcu i podjeżdżają nasi pracodawcy. Krótkie, miłe przywitanie i jedziemy do naszego lokum. Od Goes było to jakieś ponad 16 km. Trafiliśmy na nasz tymczasowy camping, na którym spędziliśmy 2 tygodnie w przyczepach campingowych z lat 70.
Przyczepy a w drzwiach ja Jak widać na zdjęciu przyczepy eleganckie. Niestety tak to tylko wygląda. W jednej kuchenka z dwoma palnikami gazowymi, na której trzeba było gotować dla 8 osób, i do tego wodę na herbatę i do termosów, bo nie można było podłączać czajnika bezprzewodowego. Dach przeciekał w obu, musieliśmy lufciki zakleić niezastąpioną taśmą i folią. Spowodowało to już w drugim tygodniu bardzo ciekawy atak grzyba na sufit, od wilgoci pozwijały się za to okleiny na ścianach, a nad naszymi głowami otworzyła sie spora dziura w ścianie z której brzydko pachniało. Lokatorzy w oknachNic też nie zastąpi przebudzenia się z zimna o 5 rano i widoku swojego oddechu. Bardzo ciekawie też się poczuliśmy, gdy okazało się, że nasz szafka w której trzymaliśmy większość jedzenia była kiedyś ubikacją. Nigdy więcej przyczep campingowych.
Jedyne co było fajne to prysznice na campingu. Miały tylko jeden przycisk a właściwie czujnik na fotokomórkę. Przez 4 minuty leciała idealnie ciepła woda, 30s przerwy i znów można było aktywować prysznic. Ciekawe rozwiązanie.

Tak nam upływał wesoło czas w przyczepie, umilany okazjonalnymi aferami. A to burza połamała nasz altanko-namiot, a to właściciel campingu poskarżył się że zaglądnęliśmy do jego lodówki która stała obok naszej. Swoją droga ciekawe co tam miał, że musiał aż zagrozić nam wywaleniem z campingu jeśli miałoby się to powtórzyć. Chyba teściową. W każdym razie było wesoło.
Zapomniałbym wspomnieć o naszym psie, Kebabie. Przypałętał się taki do nas, stary ale poczciwy. KebabPodobno z sąsiedztwa ale specjalnie nikt się nim nie opiekował więc radził sobie sam. Trzeba przyznać, że całkiem dobrze sobie radził. Zjadał wszystko co mu się dało, od resztek ostrego vifona, po zepsute konserwy i litry mleka. Chyba nie istniał dla niego taki stan jak “pełny brzuch”. A wcale chudy nie był. Przeważnie jak wracaliśmy z pracy to czekał na nas wesoło merdając. I tylko patrzył coby tu zjeść.

Wczasy pod gruszą

Za parę godzin jadę. Kierunek Holandia, konkretnie do “Zelandii (prowincji)” , miasteczko Goes. Gruszki będę przez 4 tygodnie zbierał. Netu za pewne nie będzie, ale jak wrócę to zdam relacje. Mam nadzieję, że oprócz pracy znajdziemy czas na przyjemności. W końcu do morza bliziutko będzie. Więc papa liczni goście tego bloga ;)

Się reaktywuję

No tak, ostatni post był

Posted 170 dni temu

Więc pora zacząć znowu, zwłaszcza, że całkiem sporo się działo ostatnio jak na mój spokojny żywot. Odnośnie bloga postanowiłem przejść na “textpattern”:http://textpattern.com/. Głównie za sprawą “Grzegorza”:http://grzegorzkulesza.com i Aquaparku. Konieczność zbudowania strony w oparciu o jakiekolwiek skrypty do edycji treści postawiła przede mną nie lada wyzwanie. Jako, że czasu było niewiele próba stworzenia czegoś własnego przy moim wyjątkowo podstawowym zasobie wiedzy na temat php byłaby samobójstwem, zostało mi tylko znalezienie gotowych skryptów. Przeszukanie “hotscripts.pl”:http://www.hotscripts.pl i tym podobnych poskutkowało tylko sporym zmarnowaniem czasu.

Pojawiła się wtedy myśl – “to może jakiś cms?”. Tylko jaki? “Drupal”:http://drupal.org/ jest fajny ale jakoś do głowy mi nie przyszedł. Wordpress? Cóż, znam w miarę dobrze ale na głównie statyczną stronę dla aquparku się zbytnio nie nadaje. Wtedy Grześ podsunął mi textpatterna. Leżało to to na moim dysku od czasu dłuższego, ale jakoś ugryźć tego nie mogłem. Pomyślałem “co mi szkodzi spróbować, raz kozie śmierć”. No i tym sposobem w jedną noc przy wydatnym udziale wspomnianego Grzegorza (za co wielkie mu dzięki) ogarnąłem podstawy tego momentami wielce zakręconego skryptu i wywiązałem się z zadania. Co więcej, spodobało mi się tak bardzo, że postanowiłem przenieść swojego bloga na nowy silnik.
Chwilowo jest na jakiejś gotowej skórce, ale jak tylko wrócę z Holandii, biorę się za własny projekt. Przy okazji postaram opisać co tak fajnego ma txp. Tymczasem zapraszam do odkurzenia mojego “feed’a”:http://feeds.feedburner.com/rzepak

Sesja…

S.E.S.J.A – Sadystyczna Eliminacja Studiujących Jednostek Akademickich

TRZYMAĆ KCIUKI

Wesołych Świąt :)

wesolych.jpg

And the winner is..

Ciągle jestem zaskoczony. Wygrałem Interface me contest. Zdaje sobie sprawę, że mój projekt nie jest najładniejszym z nadesłanych propozycji, ale podobno wygrałem dzięki usabillity. Dostałem roczną subskrypcje, do wyboru jedną rzecz z dA store, no i jestem członkiem dC core team. Sporo jak na jednego małego rzepaczka.

Exegi monumentum aere perennius

Znów jestem na bashu :D Będzie o czym wnukom opowiadać.
Tymczasem wszyscy klikamy na plus jak jeden mąż!

i pozdro dla Maćka ;)

Prace przy blogu

Jak widać pewne drobne zmiany następują. Dodałem kilka przydatnych pluginów, przerobiłem komentarze, spolszczyłem niektóre fragmenty. Zastanawiam się nad “zAjaxowaniem” tego wszystkiego ale chyba się nie zdecyduję na to. Musze coś innego zrobić z sidebarem, bo mnie nie do końca zadowala dotychczasowy koncept. Pytanie co? Oprócz tego, dodam małe “about”. I to chyba wszystko na razie. Chyba, że ktoś mi podsunie jakiś pomysł. Czekam niecierpiliwie.

Btw, dziwna sprawa, bo wczoraj licznik FeedBurnera’a pokazywał 12 osób, w porywach do 13, dziś tylko 6. Czyżby zmiany się nie spodobały? :)

ehhh

Nic nie idzie jak powinno.. Chory jestem drugi tydzień, najpierw niby zapalenie gardła ale antybiotyk nie pomógł, a teraz nie wiadomo co jest ze mną ale zastrzyki w dupe miejmy nadzieje dadzą rade ;/ Czasu wolnego aż nadto ale chęci do zrobienia czegoś brak.. Planowany redesign bloga się chyba odsunie na nieokreśloną przyszłość, bo jak się okazało, po przetestowaniu 10 themów w każdym coś sie rozjeżdza ( najczęściej sidebar ) bo posty wcześniejsze są za szerokie.. (z niewiadomych przyczyn) musiałbym poprawić połowę z nich a niespecjalnie mi się chce.. Chciałem dostosować simpla theme do swojego pomysłu ale się rozjeżdża nieprzyjemnie choć jest simple jak tylko może być..

Motywacja potrzebna od zaraz…