Rzepaki gotują!

Od stycznia prowadzimy z Agą bloga kulinarnego. Wczoraj otworzyliśmy się szerzej na świat, promując się lekko na flakerze i facebooku. Przełomowym momentem był 10 post i przygotowanie przeze mnie szaty graficznej. Jest to chyba najszybciej zrobiony przeze mnie theme do WordPressa, z którego jestem zadowolony :) Fakt, że cały urok dają zdjęcia, ale taki miałem zamysł, żeby blog przyciągał świetnymi zdjęciami, które robi A (mamy słabe warunki jeśli chodzi o światło itd., ale i tak uważam że są super, a do tego właśnie zamówiliśmy 50mm f/1.8 to będą mam nadzieję jeszcze fajniejsze!), a reszta nie przeszkadzała w odbiorze. Całość zajęła mi dwa długie wieczory, ale przyznam szczerze, że wykorzystanie mojego „frameworka” znacznie w tym pomogło.

„Framework” nazwany PurePress, przygotowywałem przez dobre 2-3 tygodnie ;). Jest to gotowy czysty szablon z wszystkim co potrzeba, a nawet więcej, oparty na 960.gs. Mam zamiar używać go do szybszego tworzenia szablonów na themeforest, a także od czasu do czasu jakiś darmowych wersji Lite, żeby dać też coś od siebie społeczności WP ;)
Tego typu rozwiązań jest kilka, choćby Thematic czy Hybrid, ale nie ma to jak mieć coś swojego. Nawet jeśli jest po części wtórne, to znacznie łatwiej się poruszać w gąszczu kodu napisanego czy też wklejonego ;) przez siebie.
Zbaczam trochę z tematu, więc zapraszam wszystkich czytelników mojego bloga ( zaskakuje mnie że mam 34 subskrybentów, chociaż pisze raz na 3 miesiące, pozdrawiam każdego z nich serdecznie! boty także ;)) na wkuchni.pure.pl

Świąteczno-noworoczne podsumowanie

No to bez zbędnego wstępu zaczynam:

  • chyba zacznę pisać jak Marcin Jagodziński, z tym że wypunktuje swoje życie, ale do tego wpisu ten styl pasuje.
  • stuknęło mi dziś 24 :]
  • chyba tu nie pisałem jeszcze o tym, ale od ponad miesiąca jestem magistrem :)
    • obroniłem prace pod jakże długim tytułem „Komputerowe wspomaganie pracy grupowej –tworzenie aplikacji internetowej typu groupware”, tworząc przy okazji crappy application w Ruby on Rails, nazwaną ambitnie Connecto (za nazwę dzięki Bartku), która nie ujrzała światła dziennego tak właściwie.
  • co więcej, dzień po obronie zacząłem prace w eSKY.pl jako młodszy webmaster
  • jak widać, dwie znaczące zmiany w moim życiu się ostatnio wydarzyły, a 2010 rok przyniesie ich jeszcze kilka :)
  • spóźnionych Wesołych Świąt wszystkim Wam, i szczęśliwego Nowego Roku!

I tak na dokładkę, 3 rzeczy nie do tematu, ale nie warte oddzielnego wpisu:

  • Grzegorz (powszechnie znany i lubiany) też ostatnio zmienia dużo w swoim życiu, i zaczął o tym ciekawie pisać na swoim nowym blogu, co prawda ja ciągle wole zbierać rzeczy niż się ich pozbywać, ale jego ostatni wpis pt. Pozbywanie się rzeczy – jak i po co?, zainspirował mnie do przeprowadzenia podobnej akcji ale na swoim dysku, przejrzałem wszystkie katalogi i pliki, a większość tych których:
    • nie użyłem w ciągu tego roku,
    • nie wiem do czego służą i skąd się wzięły,
    • wstyd mi się do nich przyznać (np. projekty sprzed lat)

    … poleciały do kosza, i tak lekko licząc wróciło mi około 50GB jeśli nie więcej :)

  • Aktualnie w wolnym czasie (którego jest zastraszająco mało) siedzę nad swoim własnym „frameworkiem” dla WordPress’a, który zje na śniadanie ten od WooThemes ;)
  • W związku z tym WordPressa poznaje coraz głębiej i lepiej, więc coraz więcej postów planuje w związku z tym napisać

Update „apdejtu”

Zapomniałem o tym co mnie zainspirowało do napisania poprzedniego postu.
Ostrzegam – lans mode on

Są 3 rzeczy, które pozwolą mi powiedzieć, że się spełniłem w życiu:

  • napiszą o mnie na smashingmagazine.com
  • powstanie o mnie artykuł na wikipedii
  • Jeremy Clarkson zaprosi mnie jako gościa do Top Gear’a, gdzie będę mógł razem ze Stigiem pojeździć po torze w Reasonably-Priced Car.

Małymi kroczkami zmierzam do celu, bo o to w pewnym sensie dziś pojawiłem się w Smashing Magazine :D

sm
W dzisiejszym artykule o poziomej nawigacji pokazali aktualną stronę designerscouch.org, którą zaprojektowałem 100 lat temu (dowód), a ostało się z niej w aktualnej wersji tylko menu, więc chyba mam prawo aby odrobina chwały na mnie skapnęła :)
lans mode off

mam nadzieję, że ironia zostanie wyłapana

Update czyli co u rzepaka piszczy (w trawie)

Mój blog wypracował sobie własny charakter – sezonowy. Jakby przejrzeć archiwum, to wychodzi na to, że mniej więcej 3-5 miesięcy w miarę regularnie coś pisze, a potem następuje 6-12 miesięcy przerwy, i to tak od 28 sierpnia 2006 roku kiedy pierwszy wpis w tej bazie powstał (a to było już 3 podejście, niestety nie sposób określić kiedy zacząłem naprawdę).
W każdym razie, z dobrych wiadomości, sezon na blogowanie nadchodzi, a ten post to zwiastująca go jaskółka.
Więc mały update ode mnie dla zainteresowanych (chaotyczna kolejność uporządkowana według kolejności myśli, a nie priorytetu)

  • Coraz bliżej do końca mojej pracy magisterskiej :)
  • Nie będę programistą (chociaż nigdy nie mów nigdy), Ruby on Rails, w którym wymęczyłem moją aplikację magisterską, chociaż jest świetny, to i tak mi uświadomił, że za cienki w uszach jestem na to.
  • Wakacje się kończą, byłem na festiwalu Open’er, parę dni we Władysławowie, kilka fotek na flickru
  • Pozostała część wakacji upłynęła mi przy Rails’ach i WordPressie. Obie rzeczy mnie kręcą, ale zdecydowanie lepiej się czuję w tej drugiej
  • Dalej jest niewiadomą co w życiu (znaczy się po obronie) pocznę (dużo czynników się składa na efekt końcowy) , ale fajnie byłoby żyć z tego co sprawia przyjemność, a aktualnie to głównie robienie motywów WordPressa, co w cale takie głupie w praktyce nie jest jak brzmi.
  • W związku z powyższym mam black paw(black paw) na Themeforest :]
  • Jak już mówiłem, programistą nie będę, ale mam pomysł na parę prostych webappów, które chyba będę w stanie for fun przygotować w Railsach, ale to for fun i jak znajdę czas.
  • Oprócz tego jak Sniku skończy swoje tajne dzieło (w czym zamierzam mu też pomóc), wytoczymy kolejne działo, czyli startup który przyciągnie miliony, a na kontach wygeneruje nam tryliony (taki plan).
  • Blog czeka zmiana wyglądu i funkcjonalności (mam ambicje na mały show mojego wordpress skilla), na razie doczekał się małego faceliftu (wskazówka pod tekstem).
  • W procesie produkcyjnym utkwiło też moje nowe portfolio (to mało aktualne z bloga wyleci), na które bardzo czeka A, i już niedługo okaże się czy i jak bardzo się przyda.
  • Blog jak się już kiedyś odświeży, to bez obaw, na karteczkach przyczepionych do tablicy korkowej nad biurkiem mam sporo pomysłów na wpisy (będzie i o RoR, i o WordPressie, i o produktywności, i o Androidzie, i różne różne)
  • Przy okazji Androida, kolejny mój gadżet czyli g1 (moje gadżety pojawiają sie zdecydowanie za późno żeby się polansować), też się doczeka paru słów
  • Moja siostra, robi coraz lepsze zdjęcia, i też w planach jest zrobić jej porządne portfolio na WP (jakiś czas temu już obiecane)

Tak w skrócie to chyba tyle, więcej nie myślę, bo trzeba dalej rzeźbić magisterkę.

Obiecana wskazówka :]

Obiecana wskazówka

Wyprawa do Szwecji

Dzień pierwszy – rozgrzewka

30 marca dzięki zaproszeniu od Snika i N. wyruszyliśmy z A. na trzydniową wyprawę do Szwecji :) Wyprawa to dużo powiedziane, bo dotarcie do Szwecji to niespełna pół godziny dojazdu do lotniska i półtorej godziny lotu. Na miejscu oprócz Sników powitała nas piękna pogoda. Ruszyliśmy w podróż do mieszkania naszych gospodarzy, w oddalonym od lotniska Skavsta o ~100 km mieście Linköping.
Read the rest of this entry »

O potrzebach dużych chłopców i o ślepym losie słów kilka

Mam taki problem, i pewnie nie jestem osamotniony w tym, że od czasu do czasu potrzebuję kupić sobie jakiś gadżet. Najczęściej zupełnie zbędny, przynoszący sporo radości, owszem, ale nie ukrywajmy, zbędny. Takie gadżety mają to do siebie, że szybko lądują w Zapomnianej Krainie Pod Łóżkiem, bądź na allegro. Ostatnim moim tego typu wybrykiem było kupno PSP, co przynosi mi radość do tej pory, ale pochłania zdecydowanie za dużo czasu. Jednak „czarnulka” nie zaspokoiła moich potrzeb na długo i zaczęło mnie znów korcić. Korciło mnie i korciło, rozpatrywałem różne środki zaradcze:

  • zmiana telefonu
  • iPod touch
  • netbook

Ciągle jednak resztki rozsądku powstrzymywały mnie, wołając gdzieś z tyłu głowy „rzepak rzepak, zmądrzej, kryzys idzie nie wydawaj na głupoty”.
Nie wiem jak długo bym wytrzymał te głosy, gdyby nie szczęśliwy zbieg okoliczności. Jakiś czas temu na forum PClab.pl powstał temat o nowym, tajemniczym projekcie. Domysłów było kilkanaście stron, koniec końców projekt okazał się akcja marketingową prowadzoną przez Intel’a, Asusa i Komputronika przy udziale portalu PClab.pl. Powstał nowy serwis – CoreClub, gdzie użytkownicy sami tworzą treść, piszą recenzje swojego sprzętu, opisują nowości itp itd. Pewnie nie przyciągnęłoby to większej uwagi, gdyby nie zachęta. A zachętą jest 5 zestawów komputerowych przygotowanych przez Komputronika oraz 5 laptopów Asusa, w tym jeden netbook, które zostały wysłane do wytypowanych osób, mających zostać ich testerami. Typowanie zapewne polegało na wybraniu na podstawie danych z ankiety, którą każdy uczestnik akcji wypełniał przed. Ja też to z ciekawości uczyniłem, i pewnie bym o wszystkim zapomniał, gdyby nie wiadomość odebrana parę dni temu od właściciela portalu. A zaczynała się ona tak:

Cześć Łukasz!

Spośród osób, które wypełniły formularz w Projekcie X zostałeś wytypowany na jednego z testerów komputerów Intela. Wiemy, że planujesz kupno netbooka, więc chcielibyśmy wypożyczyć Ci na miesiąc właśnie komputer tego typu – ASUS Eee PC 1000HE

Myślę sobie magia jakaś i czary. I dalej tak uważam, bo takie przypadki się mnie nie zdarzają.
Dziś odebrałem od kuriera paczkę, a w niej wspomnianego netbooka. Przez najbliższy miesiąc będę publikował na łamach serwisu CoreClub swoje wrażenia z obcowania z nim. Póki co, po krótkim zapoznaniu się jestem nim bardzo miło zaskoczony. Miejmy nadzieje, że miesiąc wystarczy aby na kolejne 3-4 zaspokoić moje potrzeby ;)

Kilka fotek jako dowód ;)
Asus Eee PC 1000HE
Asus Eee PC 1000HE
Asus Eee PC 1000HE

Efterklang na festiwalu Ars Cameralis

Efterklang jest duńskim zespołem, powstał 8 lat temu, wydali trzy płyty. Według użytkowników last.fm grają coś co otagowano:
post-rock, electronic, danish, electronica, ambient.
Dużo bajkowych melodii, z wykorzystaniem i elektroniki, i trąbki i innych instrumentów. Nie lubię klasyfikować takiej muzyki, dlatego zachęcam do przesłuchania utworów na końcu tekstu i zapoznania się z nią samemu.
Read the rest of this entry »

Koszyce – Budapeszt Trip

Korzystając z długiego weekendu i faktu, że A. jest na Erasmusie w Koszycach, postanowiłem ją w końcu odwiedzić, a że blisko stamtąd do Budapesztu, to i z tego faktu skorzystać i pozwiedzać stolice Węgier. Tyle tytułem wstępu.
Read the rest of this entry »

Chyba już mogę?

No to wygląda na to, że kolejna odsłona mojego bloga jest gotowa. Oczywiście znajdzie się pewnie wiele niedoróbek, ale to już drobiazgi na które póki co szkoda czasu. Pierwszy raz chyba jestem zadowolony z tego co mi wyszło. A to dobrze, mam nadzieję, że pomoże mi to w podniesieniu poziomu tego bloga, mam zamiar zrobić z niego naprawdę wartościowy własny zakątek w Sieci. Już niedługo post o paru sztuczkach które zastosowałem w WordPressie, aby wyglądał i działał tak jak to ma miejsce. Póki co chętnie usłyszę parę krytycznych uwag i za wytknięcie błędów i niedoróbek też będę wdzięczny. No to zabieram się za uzupełnianie portfolio (tak wiem, póki co pod IE6 nie działa).

Cała prawda o gruszkach. Część III

W części pierwszej opisałem pokrótce jak się żyło nam przez pierwsze dwa tygodnie w przyczepach. Teraz pora na następne dwa, a to już można rzecz inna bajka. Z campingu przeprowadziliśmy się do Scheldeoord, miasteczka stworzonego z małych letnich domków. scheldeoord
Holendrzy traktują je chyba tak jak u nas działki, jeżdżą tam w wolnym czasie i kombinują jak tu uatrakcyjnić swój domek. Niektóre naprawdę wbijały w ziemie, małe wille. Ale standardowy domek, w którym my mieszkaliśmy, też był niczego sobie. Trzy pokoje, łazienka, kuchnia, duży pokój z jadalnia i tv z kablówką. Wyposażenie z ikei, czysto, schludnie, ciepło (chociaż na początku mieliśmy problem z uruchomieniem piecyka gazowego) i przyjemnie. Sam ośrodek miał basen kryty, basen otwarty, place zabaw, kort tenisowy i sporo innych atrakcji, głownie stworzonych pod dzieci. Zastanawiające były pomniki małych, najczęściej nagich chłopców rozsiane po całej okolicy. No ale nie będę wnikał.
Niestety nie mam zdjęć ani domków ani ośrodka, bo niefortunnie popsułem aparat…
Jedynym minusem ośrodka była sąsiadująca z nim fabryka konserw cebulowych czy czegoś w tym stylu. Smród był czasem straszliwy, zwłaszcza przy samej fabryce.
Plusem za to było to że tylko parę kroków dzieliło nas od zatoki, a nawet był kawałek plaży. Tylko woda zimna i jakby mało czysta.