Efterklang na festiwalu Ars Cameralis

Efterklang jest duńskim zespołem, powstał 8 lat temu, wydali trzy płyty. Według użytkowników last.fm grają coś co otagowano:
post-rock, electronic, danish, electronica, ambient.
Dużo bajkowych melodii, z wykorzystaniem i elektroniki, i trąbki i innych instrumentów. Nie lubię klasyfikować takiej muzyki, dlatego zachęcam do przesłuchania utworów na końcu tekstu i zapoznania się z nią samemu.
Read the rest of this entry »

Metal Hammer Festival 2007

Metal Hammer Fesitval

Trzy dni temu, czyli 12.08.2007 roku odbył się Metal Hammer Festival. Miałem przyjemność na nim być. Poniższy tekst jest raczej zapisem z przeżycia tej imprezy niż recenzją. Krytyk ze mnie kiepski.

Deszcz tego dnia lał okrutny. Ledwo udało nam się dojechać pod Spodek. Tramwaje stały, światła na skrzyżowaniach nie działały, studzienki wybijały, jechały tylko jeepy i nasza amfibia. Zaparkowaliśmy i ruszyliśmy na Spodek.

Tam po spotkaniu się z znajomym A. , Tomkiem, ruszyliśmy na płytę. Niestety spóźniliśmy sie na „Fair to Midland” a podobno szkoda. Gdy weszliśmy grał Delight

Metal Hammer Fesitval

Ludzi dużo nie było. A ci co byli, wyglądali na średnio zadowolonych. Delight grało monotonnie, właściwie ciężko było odróżnić poszczególne utwory, i jakoś tak drętwo było. Utwory po angielsku, wokal bez polotu i muzycznie też nudno. Okrzyki „mało szatana” itp mówiły same za siebie. W zniecierpliwieniu czekaliśmy końca.

Metal Hammer Fesitval

Następnie była Coma. Różnie ludzie reagują na ten zespół. Ja osobiście lubię. Wielkim fanem nie jestem, ale od czasu do czasu przesłucham. Niestety Coma na koncertach nie gra tak mocno jak na płycie, a szkoda (przynajmniej w moim odczuciu). Chociaż nie można narzekać bo publiczność się rozbujała i reagowała żywiołowo. Grali godzinę, żegnając sie powiedzieli że jadą nagrywać trzecią płytę. Podsumowując, dali dobry koncert. Niestety tu zauważyłem, że coś nie tak jest z akustyką. Miałem okazje być w MegaClubie na koncercie Comy, gdzie dźwięk był o wiele lepszy. Tu brakowało czegoś, trochę było sam nie wiem, za płasko?, chociaż Spodek podobno słynie z dobrej akustyki ktoś się nie popisał.

Metal Hammer Fesitval

Egzotyczna ciekawostka. Tak bym to nazwał. O samym zespole wiele nie wiedziałem, tyle że jest z Japonii i Sniku mnie nienawidzi że miałem okazję go zobaczyć, a on nie ;). Rozkładali się chwilę dłuższą, na środku ustawiając sporych rozmiarów perkusje. Wyszło 4 Japończyków z fryzurami na rubika i dali czadu. Chociaż nie zrozumiałem żadnego tekstu poza refrenem jednej piosenki, który brzmiał „Fuck you fuck you”. Pod sceną królowały nastoletnie fanki, piszcząc jakby to jakiś Tokio Hotel był, co z początku mnie nastawiło negatywnie, ale trzeba przyznać, że zespół potrafił złapać kontakt z publicznością, i z każdą chwilą coraz więcej ludzi ściągało na płytę. Byłem pozytywnie zaskoczony, choć momentami zdawali się przerysowani, zwłaszcza wijący się i rozbierający wokalista, wesoło komentowany przez stojących obok ludzi. Niektórzy próbowali zgadnąć o czym śpiewa, i powstawały domysły o psie za którym bardzo tęskni wokalista itd itp;). Niemniej byłem pozytywnie zaskoczony i muszę powiedzieć że podobało mi się.

Metal Hammer Fesitval

Po występie DEG przyszedł czas na gwiazdę wieczoru, z utęsknieniem wyczekiwany Tool. Rozkładali się 40 minut. Dopiero teraz zaczęło się robić tłoczno na płycie. Staliśmy na przeciwko sceny po środku, czyli w sumie w jednym z lepszych miejsc. W zapowiedzi mieli grać 2h, w co od początku nie wierzyłem. Zagrali kontraktowe 75-80 minut. Maynard pojawił się w pomarańczowej bluzie i kowbojskim kapeluszu, Adam w warkoczykach, resza raczej standard. Zaczęli mocnym Jambi. Publiczność oszalała. Zrobiło się delikatnie mówiąc ciasno. Po chwili opadły wielkie zasłony znad sceny i ukazała się potężna plansza z motywem graficznym z 10.000 days. I wtedy tłum dostał prawdziwej ekstazy ;) Zaczęło nami rzucać na wszystkie strony i napierający tłum trochę pogniótł A. Aga źle się poczuła i musieliśmy się ewakuować do tyłu, co w sumie nie było złym rozwiązaniem, bo stamtąd o wiele łatwiej było obserwować fantastyczne wizualizacje na 4 potężnych telebimach ustawionych za sceną. Oprawa koncertów Toola to jedna z najlepszych i najciekawszych rzeczy jakie można ujrzeć na tego typu imprezach. Ciężko opisać, trzeba zobaczyć. Zagrali 8 kawałków, praktycznie bez przerw. Setlista z wiki:

  • Jambi
  • Stinkfist [extended]
  • 46 & 2
  • Schism [extended]
  • Rosetta Stoned
  • Flood
  • Lateralus [extended]
  • Vicarious

Czekałem na ten koncert długo, a sam jestem zdziwiony swoją reakcją, bo bardziej przeżywam jak oglądam teraz nagranie z niego niż wtedy będąc tam. Może nie docierało do mnie, że to się dzieje i spełnia się moje marzenie, a może przesadzam. W każdym razie nie wyszedłem zawiedziony z niego, natomiast dosyć odrętwiały z emocji i samego widowiska. Wspaniała rzecz i z niecierpliwością czekam, aż powrócą do Polski. Chociaż wątpię żeby teraz miało to szybko nastąpić. Może jeśli nagrają następną płytę co pewnie w ich przypadku chwile potrwa. Ale czekać warto.

Po skończonym festiwalu udalismy się do samochodu, którego znalezienie zajęło nam dobre 10 minut. Wyjazd spod Spodka jakies 40.
Koncert wart każdej wydanej na niego złotowki i niech żałują Ci co nie byli!
Dla nich „wideło” z Vicariusem

I „reszta” „widełów” z fesitwalu bo przecież nie będe wszystkiego embedował ;)

Johnny Cash – Hurt

I hurt myself today
to see if I still feel
I focus on the pain
the only thing that’s real
the needle tears a hole
the old familiar sting
try to kill it all away
but I remember everything
what have I become?
my sweetest friend
everyone I know
goes away in the end
and you could have it all
my empire of dirt
Read the rest of this entry »