I’m going nude czyli CSS Naked Day

Na Kamczatce 37 minut temu zaczął się 9 kwietnia, czyli rozpoczął się światowy CSS Naked Day. W tym roku wezmę udział i pokaże blog w stroju Adama. Dla wszystkich leniwych wordpressowiczów, polecam wtyczkę CSS Naked Day, która brudną robotę odwali za Was ;)

Zakopane 09.2006 – porcja zdjęć

Wspinaczka na Wrota Chałubińskiego. Łatwo nie było ;)
Vysne Temmosmrecinske pleso bardzo ładnie widać z Wrót. zwłaszcza przy takiej pogodzie.
No tak, Aguś zawsze musi być wyżej niż inni ;)
Rackowe Plesa to bardzo malownicze stawy, które można podziwać w drodze na Kończysty Wierch, szczególnie ładnie wyglądały różne odcienie wody w zależności od słońca, niestety nie udało sie tego uchwycić na fotografi.
A tu inne ujęcie.
Orla perć to szlak poprowadzony grzbietem szczytów między Zawratem i przełęczą Krzyżne. Prowadzi właściwie granią, bardzo trudna i niebezpieczna, nie dla zwykłego turysty (klamry, łańcuchy i żelazne drabinki), sami nie odważylibyśmy się przejść tamtędy jeszcze, ale wszystko przed nami. Z tego co czytałem to zginęło tam już przeszło 80 osób, ale nie dam sobie głowy uciąć za tą informację.


Widok z Zawratu – po lewej stronie widać kawałek szlaku na Zawrat ( jeden z trzech czarnych stawów polskich – za to najwyzej polożony 1772m n.p.m), na wprost od lewej Hruby Wierch. Charaktetystyczny grzebien – grań Hrubego a w tle Krywań.
Ta jakby przełęcz w kształcie literki V to Wrota Chałubińskiego. Z daleko nie wyglądały zachęcająco, ale nie taki diabeł straszny, chociaż po deszczu może być tam nie ciekawie. No i w sezonie pewnie też jest tam tłoczno a miejsca aż tak dużo nie ma.
Wołowiec, zdobyty dopiero za drugim podejściem, bo w lipcu było mi za zimno. Tym razem było jeszcze zimniej ale byliśmy na to przygotowani.
Jamnickie Stawy znajdują się po słowackiej stronie Tatr, można je podziwiać w drodze z Wołowca na Jarząbczy Wierch. A przy dobrej pogodzie jest co, bo słońce pięknie bawi się wodą.
A tu już widać Jarząbczy Wierch i podejście które nas czekało, i bynajmniej nie napełniało radością. Ale taki już urok gór :)
A tu dalszy szlak, z Jarząbczego, szlaki poprowadzone granią są zawsze najciekawsze.
Hmm, ten czarny punk to była zakonnica :)
Odpoczynek na kamieniu w Dolinie Pięciu Stawów, powrót z przełęczy Zawrat. :>
A to chyba jedna z najśmieszniejszych fotek jakie udało nam się uchwycić. 3 górskie zjawiska w jednym: traktor na szlaku, pan z parasolem, i “rushoffe” dziewczęta z torebeczkami. Cud miód. O trakotrze 4×4 już pisałem wcześniej, pan z parasolem to też rzadkość na szlaku, bo tak szczerze to nie wiadomo po co ten parasol, od deszczu to się używa płaszczy foliowych za pare złotych w każdym kiosku. Za to “dziewczęta” to standardowy widok na Morskim Oku.. obcasik, torebeczka itd itp i można iść w góry.

Zakopane 09.2006 dzień IV i V

Dzień czwarty, ostatni dzień aktywnego spędzania czasu. Cel na dziś – Wrota Chałubińskiego. Godne polecenia, ale jeden minus, znów trzeba iść na Morskie Oko.. ileż można.. Pocieszam się tylko tym, że następnym razem kiedy pójdę na Morskie Oko, to będzie przed zdobyciem Rysów. Pogoda znów wspaniała. Idziemy monotonnym szlakiem, właściwie to asfaltową drogą. Z Morskiego odbijamy w kierunku Szpiglasowej Przełęczy. Przy okazji, polecam wejście tam od strony 5 Stawów, bardzo fajne podejście, końcówka z łańcuchami, takie z adrenalinką, zwłaszcza przy nienajlepszych warunkach (tak nam się zdarzyło w tamtym roku). Doszliśmy do rozstaju szlaków trochę zmęczeni głownie ze względu na to, że było wręcz gorąco, po drodze mijając bardzo ciekawą parę starszych osób, pani miała bardzo dużo cienkich warkoczyków na głowie, a sama była zakręcona jak każdy z tych warkoczy. Była na moje oko grubo po 50, a może nawet i więcej ale bardzo wyluzowana babcia, można by rzec. W drodze minęliśmy też starszą panią która szła o kuli (!).
Read the rest of this entry »

Zakopane 09.2006 dzień III

Pobudka jak już się utarło 5:30. Jednak efektywne wstaliśmy godzinę później. Dalej schemat jak wczoraj, szybkie śniadanie, spakować się i na busa. Cel na dziś – Kozi Wierch. Pojechaliśmy na Morskie Oko, na szczęście wystarczyło, że dojdziemy do Wodogrzmotów Mickiewicza i tam już wchodzimy na całkiem przyjemny szlak na Dolinę Pięciu Stawów. Zajęło nam to 28 minut. Później ponad 2 godziny na Piątkę i tam się trochę źle poczułem, więc postanowiliśmy zamiast na Kozi Wierch pójść na Zawrat, którego nie udało nam się zdobyć w lipcu, chociaż byliśmy jakieś 20 minut od celu.
Read the rest of this entry »

Zakopane 09.2006 dzień II

Pobudka o 5:30 :) ale wstaliśmy jakoś tak 6:30. Zapomniałem napisać w poprzednim poście paru słów o schronisku. Otóż schronisko w Dolinie Chochołowskiej jest duże, ładne i urokliwe:) łazienki są po niedawnym remoncie, ciepła woda cały czas, pokoje jak pokoje, same łóżka piętrowe, w konfiguracjach od 2 do 14 osobowych (albo 10, not sure) te eksluzywniejsze z własną umywalką. Najlepsza w schronisku jest kuchnia polowa. Jest to dosyć duże pomieszczenie, w którym jest tylko umywalka i dwa czajniki. W każdym bądź razie noc minęła spokojnie, po okropnym śniadaniu w postaci wczorajszych bułek z szczoko czekoladowym wyruszyliśmy około 7:30 na szlak. Cel Wołowiec. Zielony szlak jest dosyć męczący, długie podejścia a sama końcówka tez przyprawia o niezły ból łydek. Po dojściu na przełęcz pod Wołowcem chwila odpoczynku, w czasie której minął nas Słowak w krótkich spodenkach i wesołym “Ahoj” na ustach (a jak widać na zdjęciach jesteśmy w kurtkach a nawet czapkach tak było zimno i wiało ).
Read the rest of this entry »

Zakopane 09.2006 dzień I

Niedziela, godzina 5:30. Pobudka. Plecak spakowany, ruszamy (ja i Aguś ) do Katowic na dworzec. Żegnają nas zapachy dworcowego poranka przy wsiadaniu do Ornaka. Podróż mija raczej bezstresowo. O 12:20 jesteśmy na dworcu w Zakopanem, wysiadamy, od razu zaczepia nas góral czy nie potrzebujemy pokoju. Mówimy co i jak, bo chcielismy pokój od dnia następnego, gdyż noc z niedzieli na poniedziałek mieliśmy spędzić w schronisku w Dolinie Chochołowskiej. Zaraz znajduje się pan który zawozi nas 500 m od dworca do swojego domku, gdzie umawiamy sie z jego żoną na wynajęcie pokoju na 3 dni. Nasza sytuacja wprowadziła mały mętlik w głowie szanownej gaździny, gdyż nie do końca była pewna jak ona ma to wszystko ustawić, ale ostatecznie się zgodziła na wynajęcie nam na 3 noce bardzo ładnego pokoiku 4-osobowego. Mieliśmy szczęście, gdyż w tym pokoju miała od tego dnia spać jakaś rodzinka, ale samochód im nawalił i zapowiedzieli się na połowe tygodnia na przyjazd.
Read the rest of this entry »