Pachnidło – Historia mordercy

Pachnidło

Przyznam od razu, że nie czytałem książki Suskinda a co więcej nawet o niej nie słyszałem. Ale wiedząc o co mniej więcej w niej chodzi, przed seansem zastanawiałem się nad tym, jak cholernie ciężką sprawa musi być oddanie zapachu obrazem. Ciekaw byłem jak z tego wyjdzie reżyser. I powiedzieć mogę że prawie mu się udało. Wszystko dzięki naprawdę świetnym zdjęciom, i choćby dla nich warto iść na ten film. Piękne i obrzydliwe, kontrastują ze sobą obrazy śmierdzącego Paryża i wspaniałych perfumerii, zdechłych szczurów i jabłoni, kwiatów i trupów. Zbliżenia na poruszające się nozdrza Grenouille’a, który niemal potrafił widzieć węchem, piękne kobiety, muzyka, dźwięk, odtworzone miasta i ulice, nasycenie barw i odcieni, wszystko sprawia że film ogląda się z nieustającą ciekawością, chłonąc obrazy. Do tego bardzo dobra gra Bena Whishawa w roli Jana Baptysty, naprawdę pasuje do niego postać opętanego jednym pragnieniem mordercy, i ciężko mi wyobrazić sobie innego znanego mi aktora w tej roli. Widzę przed tym gościem dużą karierę.

Co do fabuły, cóż, tradycyjnie zdradzał nic nie będę, nie znam książki więc nie wiem na ile reżyser sobie pozwolił na własne interpretacje i rozwiązania. Jedno co kłuje w oczy, to to że większość niby oczywistych rzeczy, które nie powinny być wyjaśniane, albo interpretowane jest przedstawianych przez narratora, no ale to jest chyba zrobione pod amerykańców (którzy nawet w Dumie i Uprzedzeniu musieli mieć własną końcówkę wyjaśniającą wszystko…) Chociaż po ostatniej scenie siedzące za nami dwie dziewczyny,które wszystko komentować musiały w wyjątkowo idiotyczny sposób, skonsternowane zastanawiały się co się stało, i w jaki sposób on zniknął. Cż.. przy okazji mam pytanie do osób które przeczytały książkę, czy też się w taki sposób kończy? (pytanie uszło w przestrzeń bo wiadomo że żadna taka osoba się tu nie zjawi )

Piątka. Taka słaba piątka, za zdjęcia, muzykę i Whishawa. Warty obejrzenia

Moja ocena:
star.pngstarhalf.pngstargrey.pngstargrey.pngstargrey.pngstargrey.png

Pachnidło (Perfume: The Story of a Murderer)
produkcja: Francja, Hiszpania, Niemcy; gatunek: Dramat, Kryminał, Thriller
reżyseria Tom Tykwer scenariusz Andrew Birkin , Bernd Eichinger
zdjęcia Frank Griebe

Apocalypto

Apocalypto Znów mam opóźnienie w swoich mini-pseudo-recenzjach. Film widziałem w sylwestra, zaraz przed Eragornem. Od razu powiem że jest lepszy niż wspomniana kiszka na E (o co wcale nie jest trudno).

Gibson jest stuknięty, to prawda. Uwielbia realizm przemocy, wszystko jest pokazane z pełną dokładnością, wyciąganie serc, podcinanie gardeł, rozbijanie czaszek, jucha bucha po całym ekranie. Dla niektórych może to być zbyt drastyczne (zwłaszcza dla lepszych połówek). O fabule pisano już tysiące razy. Jak sporą część widzów tak i mnie rozczarowała ubogość tła, brak pokazania tytułowego upadku cywilizacji. Owszem, “zwiedzamy” miasto, widzimy jak żyją i do czego doprowadzeni są ludzie, poznajemy podziay i panujące zasady, jak ciemny lud zniewolić można zaćmieniem słońca itd itp. Same zdjęcia, odtworzenie wioski, strojów, ozdób, zachowań nie wspominając o języku (!) jest zrobione na najwyższym poziomie, i widać że budżet się nie zmarnował, ale co z tego, kiedy połowa filmu to gonitwa po lesie. Liczyłem na więcej. Za to nie rozczarowuje gra aktorska, brak jest wielkich nazwisk, a mimo to postacie są ciekawe, wzbudzające odpowiednie uczucia i nie pozwalają się nudzić.

Jest to naprawdę dobry, choć drastyczny film przygodowy, umiejscowiony w tle intrygujących czasów, ale na pewno nie spełnia w takim stopniu założeń Gibsona o jakim mówił przed premierą w wywiadach. Polecam obejrzeć jeśli ktoś lubi takie kino. Ode mnie mocne 4+.

Moja ocena:
star.pngstarhalf.pngstargrey.pngstargrey.pngstargrey.pngstargrey.png

Apocalypto
USA, 2006; Dramat historyczny
Reżyseria: Mel Gibson
Scenariusz: Mel Gibson, Farhad Safinia

Eragon

eragon Miałki, sztuczny, naiwny, naciągany, infantylny, nielogiczny, niespójny, nieśmieszny, wtórny, ociekający komicznym patosem, nudny, wstrętny itd itp.
Swojego czasu na polsacie w niedziele leciały lepsze filmy “fantasy”. Książki nie czytałem i nie wiem czy mam ochotę po tym co obejrzałem. TRAGEDIA. Daje mu pół gwiazdki za efekty ze smokiem. Czy raczej smoczycą. Film widziałem w wersji z napisami (jedynie w heliosie chyba puszczają taka wersję) i NIE wyobrażam sobie jak można obejrzeć ten film z Joanna Brodzik podkładającą głos pod smoczyce. DRAMAT. Nawet John Malkovich nie daje rady w tym filmie. Błędy scenarzystów można by wymieniać godzinami. Ale pewnie kupa wywalonej w tą szmirę kasy i tak się zwróciła albo zwróci (nie mam siy sprawdzać ile to to zarobiło) bo cały ten Eragon nie wiedzieć czemu strasznie popularny. A sztampowa to historyjka jak mało co. Nie polecam i nie zapraszam do kin.

Moja ocena:
star.pngstarhalf.pngstargrey.pngstargrey.pngstargrey.pngstargrey.png

Eragon
USA, Węgry; Fantasy, Akcja
Reżyseria: Stefen Fangmeier
scenariusz: Lawrence Konner, Peter Buchman (na podstawie powieści Christophera Paoliniego), Mark Rosenthal

Happy Feet – Tupot małych stóp

Happy Feet Widziałem już jakiś czas temu ale zwlekałem z napisaniem mojej pseudo-mini-recenzji. Film jest genialny. Dla mnie najlepsza komedia animowana po Shreku. Ma wszystko by być hitem. Jest przesłodki pingwinek, jest świetna muzyka, jest banda latynoskich pingwinów których teksty powalają prawie jak komentarze Osła, jest i nieodłączny wątek miłosny, jest morał (coś tam o miłości :P ) i przesłanie (ekologiczne). Jedyna smutna rzecz to scena pod koniec, bardzo przytłaczająca, taka łyżka dziegciu w beczce miodu, ale taki chyba mieli też zamiar twórcy, żeby dało do myślenia. Ale kończy się happy endem. Jedyny powód dla którego nie stała się tak wielkim hitem (przynajmniej u nas) to fakt ,że żarty są za ciężkie dla dzieci, a dorośli chyba nie lubią bajek. Mimo to polecam każdemu, naprawdę ubawiłem się jak mało kiedy. Zwłaszcza wspaniała muzyka, co ważne zachowane są angielskie teksty piosenek, nie są one dubbingowane i są cudne. Przeróbki Franka Sinatry czy Princa śpiewane przez pingwiny powalają i stópki same zaczynają skakać w rytm muzyki. Jeden z nielicznych filmów z których chciałbym mieć soundtracka. I jeszcze plus dla dubbingu, nawet Obuchowicz nie razi.
Ciekawostka. Z kilku przyczyn poszliśmy na seans na 8.30. Helios roxuje, że w sobotę o tej porze otwierają. Za to dostaliśmy z Agą po batoniku i całą sale kinową dla siebie. Obok był drugi seans, Wpuszczony w kanał, na którym tez były dwie osoby. Plus dla kina, które nie stawia na zysk :)

Moja ocena:
star.pngstar.pngstargrey.pngstargrey.pngstargrey.pngstargrey.png

Happy Feet. Tupot małych stóp
Australia 2006 ; Animowany; Przygodowy
Reżyser: George Miller
Scenariusz: George Miller, Warren Coleman, John Collee, Judy Morris

Pakt milczenia – The Covenant

Pakt Milczenia Mam rękę do wybierania shitowych filmów. Pakt milczenia jest tego dowodem. Co prawda wybraliśmy się na niego (z tą lepszą połówką) z nastawieniem, że będzie beznadziejny. Nie rozczarowaliśmy się. Jeden moment na cały seans kiedy się można przestraszyć, i to bardzo tanią techniką, a niby horror. Fabuły nie będę opisywał bo nie bardzo jest co, ot taka historyjka o paru chłoptasiach z wielką mocą odziedziczoną po przodkach, którzy mieli nie wesoło przez polowania na czarownice i podpisali jakiś tam pakt. Moc w pełni osiągają po uzyskaniu 18 lat, a im więcej jej używają tym bardziej się uzależniają od niej i tym bardziej ich ciała się zużywają. Reszty można się domyślić. Chłoptasie wyglądają jak z backstreetboys, wszyscy wokł są piękni młodzi i bogaci a do tego ciągle się bawią na imprezach. Dorzucić należy do całości beznadziejną muzykę, zwłaszcza w czołówce (chyba Rob Zombie ale kiepski) i tłumaczenie, przez które nie raz wybuchaliśmy śmiechem.
Dwie z perełek:

  • She’s hot – Jest git
  • I’m cool – Spoksik

Na plus ale taki nie duży można zaliczyć efekty specjalne. Kulminacyjna walka na kulki, rozbicie się o ciężarówkę i parę innych na dobrym poziomie. I najlepszy tekst, jednego z bohaterów:

Harry Potter kiss my ass

Podsumowując, nie polecam. Chyba tylko dla fanów czarownic i boysbandów.

Moja ocena:
star.pngstar.pngstargrey.pngstargrey.pngstargrey.pngstargrey.png

Pakt milczenia (The Covenant)
Występują: Taylor Kitsch, Robert Crooks, Larry Day, Toby Hemingway, Sebastian Stan
Reżyseria: Renny Harlin
Produkcja: USA 2006

Ludzkie dzieci – Children of Men

71151382.jpg Gdy zobaczyłem trailer tego filmu, pomyślałem, że chętnie go zobaczę ale niekoniecznie w kinie. Los chciał, że w kinie go zobaczyłem. Zrealizowany na podstawie powieści P.D. James (nie czytałem), opowiada historię z niedalekiej przyszłości (rok 2027) kiedy to ludzkość straciła zdolność do prokreacji. Umiera najmłodszy człowiek w wieku 18 lat, świat pogrąża się w chaosie, jedynie Wielka Brytania trzyma się jako tako dzięki swojej restrykcyjnej polityce, zwłaszcza w kwestii imigrantów, łapanych do klatek, trzymanych w wielkich obozach i deportowanych. Theo (Clive Owen) wygląda i zachowuje się jakby mu to wszystko za przeproszeniem zwisało, dopóki ze względu na swoją przeszłość nie zostaje wciągnięty w wir wydarzeń związanych z pierwszą od prawie 19 lat ciążą. Cud jaki przydarzył się Kee, chce wykorzystać anarchistyczna grupa walcząca o prawa imigrantów, zwąca się “Fishes”.. Dalej nie będę opowiadał, bo czeka parę zwrotów akcji i niespodzianek.
Read the rest of this entry »