Cała prawda o gruszkach. Część III

W części pierwszej opisałem pokrótce jak się żyło nam przez pierwsze dwa tygodnie w przyczepach. Teraz pora na następne dwa, a to już można rzecz inna bajka. Z campingu przeprowadziliśmy się do Scheldeoord, miasteczka stworzonego z małych letnich domków. scheldeoord
Holendrzy traktują je chyba tak jak u nas działki, jeżdżą tam w wolnym czasie i kombinują jak tu uatrakcyjnić swój domek. Niektóre naprawdę wbijały w ziemie, małe wille. Ale standardowy domek, w którym my mieszkaliśmy, też był niczego sobie. Trzy pokoje, łazienka, kuchnia, duży pokój z jadalnia i tv z kablówką. Wyposażenie z ikei, czysto, schludnie, ciepło (chociaż na początku mieliśmy problem z uruchomieniem piecyka gazowego) i przyjemnie. Sam ośrodek miał basen kryty, basen otwarty, place zabaw, kort tenisowy i sporo innych atrakcji, głownie stworzonych pod dzieci. Zastanawiające były pomniki małych, najczęściej nagich chłopców rozsiane po całej okolicy. No ale nie będę wnikał.
Niestety nie mam zdjęć ani domków ani ośrodka, bo niefortunnie popsułem aparat…
Jedynym minusem ośrodka była sąsiadująca z nim fabryka konserw cebulowych czy czegoś w tym stylu. Smród był czasem straszliwy, zwłaszcza przy samej fabryce.
Plusem za to było to że tylko parę kroków dzieliło nas od zatoki, a nawet był kawałek plaży. Tylko woda zimna i jakby mało czysta.

Wypowiedz się!

Uwaga! Pola e-mail oraz nick są obowiązkowe. E-mail nie będzie widoczny publicznie.

Zapraszam Cię do skomentowania posta, to zawsze milej mieć odzew od Czytelników ;)
jeśli jednak masz zamiar tu tylko spamować albo wypowiadać się wulgarnie i nie na temat, to nie jesteś tu mile widziany.
Pamiętaj, że możesz użyć tagów w komentarzach:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>
Dzięki za uwagę:)