Pakt milczenia – The Covenant
Listopad 27th, 2006 W kategorii: Film
Mam rękę do wybierania shitowych filmów. Pakt milczenia jest tego dowodem. Co prawda wybraliśmy się na niego (z tą lepszą połówką) z nastawieniem, że będzie beznadziejny. Nie rozczarowaliśmy się. Jeden moment na cały seans kiedy się można przestraszyć, i to bardzo tanią techniką, a niby horror. Fabuły nie będę opisywał bo nie bardzo jest co, ot taka historyjka o paru chłoptasiach z wielką mocą odziedziczoną po przodkach, którzy mieli nie wesoło przez polowania na czarownice i podpisali jakiś tam pakt. Moc w pełni osiągają po uzyskaniu 18 lat, a im więcej jej używają tym bardziej się uzależniają od niej i tym bardziej ich ciała się zużywają. Reszty można się domyślić. Chłoptasie wyglądają jak z backstreetboys, wszyscy wokł są piękni młodzi i bogaci a do tego ciągle się bawią na imprezach. Dorzucić należy do całości beznadziejną muzykę, zwłaszcza w czołówce (chyba Rob Zombie ale kiepski) i tłumaczenie, przez które nie raz wybuchaliśmy śmiechem.
Dwie z perełek:
- She’s hot – Jest git
- I’m cool – Spoksik
Na plus ale taki nie duży można zaliczyć efekty specjalne. Kulminacyjna walka na kulki, rozbicie się o ciężarówkę i parę innych na dobrym poziomie. I najlepszy tekst, jednego z bohaterów:
Harry Potter kiss my ass
Podsumowując, nie polecam. Chyba tylko dla fanów czarownic i boysbandów.
Moja ocena:






Pakt milczenia (The Covenant)
Występują: Taylor Kitsch, Robert Crooks, Larry Day, Toby Hemingway, Sebastian Stan
Reżyseria: Renny Harlin
Produkcja: USA 2006
Łukasz Girek, uzależniony od internetu i dobrego designu. Na blogu postaram się dzielić z Wami wszystkimi co związane z tworzeniem w Sieci. Od projektowania, przez tworzenie do użytkowania. Będzie też trochę o muzyce i filmie. Blog będzie pełnił także funkcje osobistego portfolio. Zapraszam i dzięki za uwagę!
Czyli do dupy jednym słowem?
dla piernika to może i ujdzie :P
jak nie ma nic innego do roboty to można obejrzeć, ale nie w kinie
niech pan zacznie chodzic do światowida, tam wiekszy odsetek filmów dobrych.
Pozwalam sobie zabrac w glos:) Słowa Rzepaczka potwierdzam; film rceczywiście należał do grupy raczej pod-średnich niż średnich. Co prawda jeden „nienacek” sprawił, że wylądowałam pod płaszczem na reszte seansu:) ale czegos, co przywykłam określać „nadfabułą” niestety nie było nam dane doświadczyć. W Światowidze owszem, lepsze filmy, kino ma specyficzny klimat i ogolnie jest tak… przyjemniej:) Niemniej jednak kwestia transportu, czasem bywa tak uciążliwa, że obawiam się przyćmienia wrażeń; a czasem niestety, myśle,że zasługuje na miano mission impossible.. prawda RZ?
Ojej czy to pani rzepakowa?
Pani Rzepakowa
Miło mi:)