Zakopane 09.2006 dzień I

Niedziela, godzina 5:30. Pobudka. Plecak spakowany, ruszamy (ja i Aguś ) do Katowic na dworzec. Żegnają nas zapachy dworcowego poranka przy wsiadaniu do Ornaka. Podróż mija raczej bezstresowo. O 12:20 jesteśmy na dworcu w Zakopanem, wysiadamy, od razu zaczepia nas góral czy nie potrzebujemy pokoju. Mówimy co i jak, bo chcielismy pokój od dnia następnego, gdyż noc z niedzieli na poniedziałek mieliśmy spędzić w schronisku w Dolinie Chochołowskiej. Zaraz znajduje się pan który zawozi nas 500 m od dworca do swojego domku, gdzie umawiamy sie z jego żoną na wynajęcie pokoju na 3 dni. Nasza sytuacja wprowadziła mały mętlik w głowie szanownej gaździny, gdyż nie do końca była pewna jak ona ma to wszystko ustawić, ale ostatecznie się zgodziła na wynajęcie nam na 3 noce bardzo ładnego pokoiku 4-osobowego. Mieliśmy szczęście, gdyż w tym pokoju miała od tego dnia spać jakaś rodzinka, ale samochód im nawalił i zapowiedzieli się na połowe tygodnia na przyjazd.

Kwatera bardzo ładna, oddzielne wejście, podzielona na „kuchnie” i „sypialnie” do której się wchodziło po schodkach ( bardzo nietrafiony pomysł jak kogoś bolą łydki ) no i oczywiście łazienkę. Z ciepłą wodą był taki problem, że raz jej nie było, i generalnie była dopóki się nieskończyła, ale tylko pierwszego dnia mieliśmy zimną wodę, później się załapywalismy na gorącą bez problemu. To chyba jedyny minus tej lokalizacji, na plusy można zaliczyć bliskość Tesco i kurczaka z rożna za rogiem, który stanowił podstawe wyżywienia. Jeśli komuś zależy na sprawdzonym pokoju to chętnie podam adres i telefon, bo można go polecić. No ale nie o kwaterze miało być, tylko o pierwszym dniu, a pokój mieliśmy od drugiego. Wiec po małych zakupach ruszyliśmy na busa który zawiózł nas pod Chochołowską. Szczęsliwie podjechała ciuchcia :) więc wsiedlismy, bo 4km droga asfaltem po raz n-ty nie jest tym po co tam przybyliśmy. Ciuchcia przewiozła nas ten kawałek, po czym kolejne km pokonaliśmy na własnych nogach. Co do ciuchci, śmieszna sytuacja godna wspomnienia. Przed nami siedziało małżeństwo z dwójką dzieciaków, sądząc po sposobie wysławiania się raczej z branży rolniczej, że tak to ujmę. Zapytali przy wsiadaniu czy warto tam iść dalej jak się wysiadzie z tej ciuchci, usłyszeli że to przeciez nawet nie połowa trasy i że warto iśc do końca po czym i tak wrócili się od razu po wysadzeniu. :)

My za to doszliśmy do schroniska, gdzie czekały na nas dwa łóżka w 8 osobowym pokoju, byliśmy pierwsi ale po krótkim czasie schronisko zaczęło się intensywnie zapełniać. My, korzystając z dużego zapasu czasu połazilismy po okolicy. Fotki z tego spaceru poniżej. Wieczorem mieliśmy bliskie spotkanie ze stadem owiec. Po skromnej kolacji (spaghetii bolognese i kasza z czymś tam, oczywiście w 5 minut ) poszliśmy spać. Jeszcze nie wiedzieliśmy co nas czeka dnia następnego, ale o tym w kolejnym wpisie.

Dolina Chocholowska Dolina Chocholowska Dolina Chocholowska Dolina Chocholowska Dolina Chocholowska

dodaj własny komentarz

Nikt się nie wypowiedział

Wypowiedz się!

Uwaga! Pola e-mail oraz nick są obowiązkowe. E-mail nie będzie widoczny publicznie.

Zapraszam Cię do skomentowania posta, to zawsze milej mieć odzew od Czytelników ;)
jeśli jednak masz zamiar tu tylko spamować albo wypowiadać się wulgarnie i nie na temat, to nie jesteś tu mile widziany.
Pamiętaj, że możesz użyć tagów w komentarzach:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>
Dzięki za uwagę:)